czyli laik ogląda klasykę
Blog > Komentarze do wpisu
212. Skarb Sierra Madre - złoto głupców
Jest to film, który bardzo ciężko jest skategoryzować. W pierwszym odruchu chciałem napisać, że to western, na filmwebie jest filmem przygodowym. Oba te gatunki są jednak niesprawiedliwe dla dzieła Houstona. Bliżej mu do dramatu psychologicznego z elementami filmu przygodowego i westernu. Brzmi skomplikowanie, ale tak naprawdę fabuła jest dość prosta.

W meksykańskim mieście spotyka się dwóch sfrustrowanych Amerykanów. Nie mają pieniędzy i właściwie żadnych widoków na zdobycie jakiś. Wraz z przypadkowo poznanym starym poszukiwaczem złota wyruszają w celu znalezienia cennego kruszcu. Okazuje się, że to nie wydobycie złota jest najtrudniejszą częścią, ale powrót z owym złotem. Poszukiwacze muszą zmierzyć się z własną chciwością i nieufnością względem towarzyszy.

Największym jak dla mnie plusem filmu jest jego realizm. Brak idealizowania. W przeciwieństwie do wielu innych westernów nie widzimy sielskich widoków. Przyroda nie jest sprzymierzeńcem. Co ważne fil;m kręcony był praktycznie cały w plenerach i to widać. Widzowi wydaje się, jakby sam towarzyszył naszym śmiałkom w wędrówce, która nie jest łatwa. Aktorzy, którzy zostali zmuszeni do grania w tych ciężkich meksykańskich warunkach spisują się świetnie. Może dlatego, że nie muszą się wczuwać w swoich bohaterów, tak samo cierpią jak oni. Houston w żaden sposób nie idealizuje poszukiwania złota. Pokazuje trzech chciwych i coraz mniej przyjemnych mężczyzn. Film jest bardzo surowy i to wychodzi mu na dobre.

Na wielkie brawa zasługują wszyscy trzej główni aktorzy. Najlepszą rolą może nawet popisał się ojciec reżysera Walter Houston grający starego poszukiwacza złota. Ale ja chciałem odnieść się jednak do Humhpreya Bogarta. Gra on Freda Dobbsa. Z początku to on wydaje się być głównym bohaterem. Jednak w czasie filmu przechodzi największą metamorfozę. Ze sfrustrowanego, ale w sumie porządnego faceta zmienia się w szaleńca opętanego myślą, że wszyscy w około chcą go zabić. Bogart zagrał postać tak zupełnie inną od większość poprzednich. Wręcz dokładnie przeciwstawną. Nie gra silnego i inteligentnego detektywa. Jest zagubiony i szalony. i co ważne jest w tej roli bardzo wiarygodny.

Na filmwebie ktoś porównał postać Dobbsa do Jacka Nicholsona za Lśnienia. Mi przyszło na myśl inne porównanie. Skarb Sierra Madre skojarzył mi się z Chciwością Ericha von Stroheima, a dokładnie z końcową sceną na pustyni. Tam też w gorącym, nieludzkim klimacie przyjaciele poróżnili się o skarb.

Skarb Sierra Madre jest po prostu świetnym filmem. Nie ma słabych punktów. Świetne zdjęcia, cudowne aktorstwo, ciekawa historia z morałem. Pozycja obowiązkowa, nie tylko dla fanów Humhreya Bogarta.

Skarb Sierra Madre (The Treasure of the Sierra Madre), 1948 Reżyseria: John Houston, Producent: Henry Blanke, Jack L. Warner Scenariusz: John Houston, B. Traven na podstawie powieści B. Travena

Do ściągnięcia:

http://www.megaupload.com/?d=KYJ4QWU7
http://www.megaupload.com/?d=S6QDYCJX
http://www.megaupload.com/?d=XXOPV31Y
http://www.megaupload.com/?d=TNLRYEN8

poniedziałek, 05 września 2011, gumpiarz99

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: