czyli laik ogląda klasykę
Blog > Komentarze do wpisu
262. Mężczyźni Wolą Blondynki - czy aby na pewno?
Jest coś niesamowitego i legendarnego w postaci Marilyn Monroe, chociaż nie grała ona w najwybitniejszych filmach. Ostatnio moda na Marilyn nie jest może już tak duża jak kiedyś, ale nadal pozostaje pewną ikoną, bez której nie wyobrażamy sobie świata. I abstrahując od tego, czy filmy, w których gra są dobre czy nie warto kilka obejrzeć, żeby poznać legendę.

Bohaterkami filmu są dwie proste dziewczyny, tancerki kabaretowe. Lorelei (Marilyn Monroe) ma zamiar poślubić milionera i spadkobierca wielkiej fortuny Gusa Esmonda, natomiast Dorothy (Jane Russel) zakochuje się zazwyczaj w biednych, ale przystojnych mężczyznach. Dziewczyny wyruszają w rejs do Paryża, a ich tropem podąża przystojny detektyw wynajęty przez ojca Gusa, który nie chce dopuścić do ślubu syna ze zwykłą tancerką.

Na początek to co w filmie dobre. No i to by było na tyle. Oczywiście trochę przesadzam, ale tylko trochę. Film ogólnie jest słabiutki, a jedyne co w nim ciekawe to sama postać Marilyn. To jak zwykła i wcale nie jakoś zniewalająco piękna Norma Jeane wymyśliła sobie postać, w która się zmieni jest jednak niesamowite. Jak się obejrzy zdjęcia Normy sprzed metamorfozy w Marilyn to ciężko jest ją poznać. Czy wyszło to jej na dobre to sprawa dyskusyjna. Samobójstwo w młodym wieku raczej nie robi dobrego wrażenia, ale z drugiej strony udało jej się zostać chyba najlepiej rozpoznawalną postacią ze świata filmu. Wygląda na to, że Norma Jeane była bardzo inteligentną osobą w przeciwieństwie do większości postaci, jakie grała.

Sam film jest cieniutki. Fabuła się kupy nie trzyma, piosenki, z wyjątkiem jednej, co najwyżej poprawne. To jest taki dziwny gatunek, bo ani to musical, ani komedia - takie nie wiadomo co. Wszystko jest potwornie przerysowane, nie ma żadnego nawet szczątkowego realizmu. Ani to bawi, ani wzrusza. Ogląda się to właściwie jedynie dla Marilyn Monroe, a nawet nie tyle dla niej, co dla jej sławy.

Najgorsze jest to, że obie główne bohaterki są potwornie sztuczne. Rozumiem, że taki tez był zamiar, że to miała być czysta fikcja i film typowo rozrywkowy. Ja to wszystko rozumiem, ale ciężko mi śledzić losy sztucznych tworów, które z człowieczeństwem maja niewiele wspólnego. Co do Jane Russel powiem tylko, że jej nie lubię - nie jest ani ładna, ani zdolna. Postacie, które gra są wyjątkowo irytujące. Grana prze Marilyn Lorelei, niestety ma podobnie. Marilyn robi z twarzą coś dziwnego - jej mimika, to jak mruży oczy jest dziwne i niezbyt fajne.

Warto sobie obejrzeć kilka filmów z Marilyn, ale ich ocena nie musi być wcale pozytywna. Ja tego nie kupuje. Wolę jednak Audrey.

Mężczyźni Wolą Blondynki (Gentlemen Prefer Blondes), 1953 Rezyseria: Howard Hawks, Producent: Sol C. Siegel, Scenariusz: Charles Lederer na podstawie powieści Anity Loos i sztuki Josepha Fieldsa i Anity Loos

Do ściągnięcia:

http://rapidshare.com/files/129140910/GTCMZ.part1.rar
http://rapidshare.com/files/129143593/GTCMZ.part2.rar
http://rapidshare.com/files/129146235/GTCMZ.part3.rar
http://rapidshare.com/files/129149079/GTCMZ.part4.rar
http://rapidshare.com/files/129151924/GTCMZ.part5.rar
http://rapidshare.com/files/129154661/GTCMZ.part6.rar
http://rapidshare.com/files/129157539/GTCMZ.part7.rar
http://rapidshare.com/files/129160647/WSTK.part1.rar
http://rapidshare.com/files/129163805/WSTK.part2.rar
http://rapidshare.com/files/129166783/WSTK.part3.rar
http://rapidshare.com/files/129169824/WSTK.part4.rar
http://rapidshare.com/files/129172866/WSTK.part5.rar
http://rapidshare.com/files/129175860/WSTK.part6.rar
http://rapidshare.com/files/129178634/WSTK.part7.rar

Hasło do rara: 12

środa, 25 stycznia 2012, gumpiarz99

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/25 14:13:25
Ja też wolę Audrey, bo grała zdecydowanie ciekawsze postacie, zaś Marilyn dostawała zwykle mało wymagające role, chociaż bez wątpienia miała talent (co widać np. w filmie "Przystanek autobusowy" z 1956 roku). Widziałem znaczną większość filmów z jej udziałem i nie dziwię się, że stała się ikoną kina, bo dodaje uroku niemal każdemu filmowi, w którym występuje. I taki film jak "Mężczyźni wolą blondynki" nie stałby się takim klasykiem, gdyby nie udział Marilyn i jej wykonanie piosenki "Diamonds Are a Girl's Best Friend" ;) Widziałem ten film dość dawno, ale pamiętam, że nie był zły, był w nim humor, świetna rola Marilyn Monroe, która nie irytuje nawet kiedy śpiewa, no i reżyseria Hawksa, dzięki której oglądało się bezboleśnie.
Niedawno ogłoszono nominacje do Oscarów i wśród nominowanych aktorek znalazła się Michelle Williams za rolę Marilyn Monroe w filmie "Mój tydzień z Marilyn". Nawet jeśli Williams dostanie Oscara za tę rolę to i tak nigdy nie stanie się taką ikoną kina jak Monroe.