czyli laik ogląda klasykę
Blog > Komentarze do wpisu
326. Lecą żurawie - romans po rosyjsku
Już dawno nie było na liście filmu radzieckiego. Poprzednie chyba jeszcze Eisensteina... Wpływ na to ma prawdopodobnie totalitarna propaganda, która potrafi zabić najlepsze pomysły i wizje. Na szczęście nigdy nie może być tak, że dyktatura całkowicie zabija twórczość - coś zawsze się uda przemycić.

Lecą żurawie to miłosna historia rozgrywająca się na tle wojny. Boris i Weronika to młodzi kochankowie. Ich szczęście wydaje się być na wyciągnięcie ręki, gdy wybucha wojna. Borys w poczuciu obowiązku zaciąga się do wojska i zostaje wysłany na front. Weronika zostaje z żywiącym do niej uczucia bratem Borysa Stiepanem.

Wojna w filmie występuje w dość krótkiej sekwencji. Jest to jednak mocny i zapadający w pamięci obraz. Radzieckie wojsko jest brudne, zagubione, źle wyposażone. Nie ma żadnych szans w obliczu lepiej zorganizowanego wroga. Jest to najbrutalniejsza część filmu, kontrastująca z resztą.

Film zaczyna się sceną sielankową. W ogóle życie przed wojną jest piękne i bezstresowe. Kochankowie spędzają czas ze sobą i planują przyszłość. Artyści mogą tworzyć swoje dzieła, a lud pracujący, pracuje z uśmiechem na ustach. Dopiero wojna to zmienia. Rozdziela rodziny. Rozrzuca ludzi po całej Rosji. Wprowadza strach niepewność.

Na tym tle, miłość bohaterów jest ostatnim przyczółkiem normalności, człowieczeństwa. Dlatego moment, kiedy Weronika postanawia poślubić Stiepana jest według mnie najważniejszą decyzją w filmie. To wtedy dziewczyna daje się opętać niszczycielskiej sile wojny. Przegrywa walkę o przetrwanie. A co najgorsze bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę.

Lecą żurawie to piękny film. W porównaniu z produkcjami amerykańskimi jest w nim wiele poezji. Widać po nim lata, ale nie powinno to przeszkadzać, ponieważ jest to po prostu świetny film. Cudowne zdjęcia i śliczna Tatiana Samojłowa w roli Weroniki.

Lecą żurawie (Letyat zhuravli), 1957, Reżyseria: Mikhail Kalatozov, Producent: Mikhail Kalatozov, Scenariusz: Wiktor Rozow

 

poniedziałek, 18 lutego 2013, gumpiarz99

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/02/18 14:04:55
Bardzo lubię stare kino radzieckie, a druga połowa lat 50. to chyba najlepszy okres w historii kina radzieckiego. Powstały wówczas takie filmy jak "Czterdziesty pierwszy" (1956), "Cichy Don" (1957), "Lecą żurawie" (1957), "Ballada o żołnierzu" (1959) i "Los człowieka" (1959). Wszystkie są przepiękne i jakże różne, mimo że podejmują wojenną tematykę.