czyli laik ogląda klasykę
Blog > Komentarze do wpisu
334. Zawrót głowy - klasyczny thriller w najlepszym wydaniu
Właściwie nie wiem, na ile oficjalny jest polski tytuł i jakoś mi się nie podoba. Wydaje mi się, że Vertigo brzmi dużo lepiej. W każdym razie, tytuł nie jest tu najważniejszy. Z resztą zazwyczaj jest tak, że tytuł nie jest najważniejszy.

James Stewart gra policjanta, który ze względu na lęk wysokości zostaje zmuszony do przejścia na wcześniejszą emeryturę. Na prośbę dawnego przyjaciela, zgadza się podjąć pracę prywatnego detektywa i zaczyna śledzić żonę kolegi, z którą dzieje się coś dziwnego. W trakcie zadania detektyw zakochuje się w kobiecie, której najwyraźniej grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Co ciekawe, film wchodząc na ekrany nie został dobrze przyjęty. Został nawet okrzyknięty, jedną z niewielu wpadek mistrza suspensu (nie napisałem jeszcze tego wcześniej, ale oczywiście jest to film Hitchcocka). Publiczność w zgodzie z krytyką uznała, że jest on zbyt skomplikowany i trudny do zrozumienia. Fabuła jest na tyle zakręcona, że nie wiadomo, o co tak właściwie chodzi. Z dzisiejszego punktu widzenia, zarzut może wydawać się śmieszny. Gdzieś w 2/3 trwania filmu (tak, nawet nie podczas kulminacji, tylko dużo wcześniej) jest retrospekcja, która pokazuje łopatologicznie, kto jest kim i o co w całej intrydze chodzi. Dzisiaj taki zabieg byłby wyśmiany jako zbyt prosty i traktujący widza, jak idiotę. W starszych filmach uchodzi to na sucho.

A co do filmu. Jak u Hitchcocka. Słynne powiedzenie, że film powinien zacząć się od trzęsienia ziemi idealnie pasuje do Vertigo. Już w pierwszej scenie mamy dynamiczny pościg na dachach domów za przestępcą. To w trakcie tego pościgu okazuje się, że bohater cierpi na lęk wysokości (a może wtedy się go nabawił). Potem, akcja nieco zwalnia i zaczyna się budowanie klimatu. A ten, stworzony jest tutaj doskonale. Pierwsza połowa - powolna, tajemnicza i magiczna. Na uwagę zasługuje kamera podczas sekwencji śledzenia. Kamera podgląda przez niedomknięte drzwi itp. Wszystko po to, żeby widz czuł się tak samo jak bohater.

W drugiej połowie dowiadujemy się o czym ten film naprawdę jest i zaczyna się część depresyjna (nie jest to wesoły film z radosnym happy endem). Cała trójka głównych bohaterów dochodzi w tym momencie do punktu z którego nie ma powrotu. A, że cele całej trójki są sprzeczne musi dojść do dramatu. I widz z niecierpliwością tego dramatu czeka. Co prawda sam finał jest już lekko przewidywalny i niezbyt przekonujący.

W ogóle głównym problemem jest brak realizmu w niektórych momentach. Według mnie wszystkie sceny związane z wieżą są delikatnie mówiąc naciągane. Za dużo założeń, jak kto się zachowa, żeby wszystko mogło wyjść, tak jak wyszło. I niech mi ktoś powie, co robi zakonnica na wieży w ostatniej scenie?

Aktorzy? A tak. Byli. James Stewart, jak James Stewart. Mam wrażenie, że jego maniera gry jest tak charakterystyczna, że ja go widzę już w każdym filmie jako tą samą postać i nie ważne czy jest to western, thriller Hitchcocka, czy poważny dramat. Kim Novak? No ładna. I kiedy trzeba bezbronna, a właściwie przez cały czas bezbronna. Reszta pojawia się dość rzadko i jakoś nie wstrząsnęły mną ich kreacje. Prawda jest taka, że w tych filmach największą gwiazdą jest sam Hitch.

A teraz podsumowanie. Jest to moim zdaniem jeden z lepszych filmów Hitchcocka. Pomimo wszystkich swoich wad, ma tyle klimatu i całkiem niezłą fabułę, że minusy są zneutralizowane. Nie można pozwolić, żeby minusy przysłoniły plusy tego obrazu.

Zawrót głowy (Vertigo), 1958, Reżyseria: Alfred Hitchcock, Scenariusz: Samuel A. Taylor, Alec Coppel

 

piątek, 17 maja 2013, gumpiarz99

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/05/18 13:29:34
Znakomite eksperymentalne kino, w tamtych czasach niedocenione przez widzów i krytyków, za co Hitchcock obwinił Jamesa Stewarta i nie chciał z nim już więcej pracować. Po latach film jednak doceniono i słusznie zaliczono do arcydzieł kinematografii. Wolę wprawdzie "Okno na podwórze" i "Północ północny zachód", ale "Zawrót głowy" to również doskonały przykład klasycznego amerykańskiego thrillera.
-
2013/06/29 19:29:07
Szczególnie kinomaniakom polecam liryki z mojego bloga. Obecny wątek to: maska
ukazana na różny sposób w kilku filmach. Tematyka całego bloga to również muzyka (filmowa i nie tylko), a także życie codzienne. Zapraszam: versemovie.blog.pl oraz polubienia funpage na fb, by być na bieżąco
-
Gość: , *.edata.net.pl
2013/07/07 18:29:47
"A teraz podsumowanie. Jest to moim zdaniem jeden z lepszych filmów Hitchcocka. Pomimo wszystkich swoich wad, ma tyle klimatu i całkiem niezłą fabułę, że minusy są zneutralizowane. Nie można pozwolić, żeby minusy przysłoniły plusy tego obrazu."

Naprawdę nie dało się napisać tego choć trochę mniej bełkotliwie?