czyli laik ogląda klasykę
Blog > Komentarze do wpisu
341. Pół żartem pół serio - najlepsza komedia w historii kina!
Czy Pół żartem pół serio jest komedią wszech czasów? Nie będę oryginalny, gdy napiszę, że zdecydowanie tak. Czemu? Ponieważ jest to film bezbłędny. Wszystko jest potrzebne i na swoim miejscu. Pełne dwie godziny można pokładać się ze śmiechu.

Dwóch muzyków jazzowych zostaje przez przypadek świadkami porachunków mafijnych. Uciekając przed gangsterami dołączają do żeńskiej orkiestry. W kobiecych przebraniach podróżują przez Stany. Jeden zakochuje się w pięknej piosenkarce, drugi zostaje obiektem westchnień podstarzałego milionera.

Pół żartem pół serio jest filmem niesamowicie lekkim. Oglądając go miałem wrażenie, że zarówno aktorzy jak i reżyser i w ogóle cała ekipa musiała mieć niezłą zabawę na planie. Niektóre sceny wyglądają jakby były zaimprowizowane przez aktorów, niektóre żarty brzmią jak wymyslone na planie żarty sytuacyjne. Ten dobry humor udziela się widzowi.

Co z tego, że prawie nic się w tym filmie nie trzyma kupy. Fabuła kompletnie nie ma sensu, a postacie są całkowicie nie rzeczywiste. Wszystko jest tutaj z traktowane z przymrużeniem oka. Jest to trochę zbiór genialnych, prześmiesznych scen, które tworzą w miarę sensowną historię.

Oczywiście główną gwiazdą jest tu Marilyn Monroe, która jak tylko się pojawia od razu rzuca na kolana męską część publiczności. Wyłania się niczym nimfa na pociągowym korytarzu z ukulele w rękach. W ogóle piosenki Monroe w tym filmie są bardzo mocną stroną. Są przecudowne i męska część publiczności rozpływa się w zachwycie.

Odgrywający pechowych muzyków Tony Curtis i Jack Lemmon są bezbłędni. Ideał komika, który dzisiaj jest tak rzadko spotykany. Sukces polega na robieniu całkowicie idiotycznych rzeczy z całą powagą w wiarą w to, że to najważniejsza rzecz na świecie.

Nie mam co dłużej zachwalać, bo tu nie ma dyskusji. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział tego filmu, to natychmiast nadrabiać zaległości. Najlepszym podsumowaniem jest ostatnie zdanie filmu. Kiedy już Jerry, grany przez Jacka Lemmona mówi swojemu adoratorowi, że jest mężczyzną, tamten odpowiada "Cóż, nikt nie jest doskonały".

Pół żartem, pół serio (Some Like it Hot), 1959, reżyseria: Billy Wilder, scenariusz: I.A.L. Diamond, Doane Harrison, Billy Wilder 


wtorek, 04 lutego 2014, gumpiarz99

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/10/08 09:19:37
Oczywiście nie ma co z tym dyskutować, film rewelacyjny, jedna z najlepszych komedii ever. Nikt nie jest doskonały, z wyjątkiem twórców tego dzieła ;)